El Periódico de Catalunya pisze w tytule o „wyjściu awaryjnym”, jakim miałyby być dla Hiszpanii „nowe środki ekonomiczne mające prowadzić do uspokojenia rynków” zapowiedziane przez szefa rządu José Luísa Rodrígueza Zapatero. To „trzeci plan szokowy w jednym roku” – obejmuje prywatyzację lotnisk Barajas (w Madrycie) i El Prat (w Barcelonie) oraz 30 proc. udziałów w loterii narodowej (co łącznie miałoby przynieść 14 miliardów euro przychodu), jak również obniżenie podatku dla firm i zniesienie zasiłków dla długotrwale bezrobotnych. Jednakże te decyzje, zauważa El Periódico, „nie przyniosą natychmiastowego obniżenie deficytu, lecz dopiero w średnim okresie”. Przy uspokojeniu rynków hiszpański rząd liczy także na Europejski Bank Centralny, który, jak dodaje gazeta, po swoim posiedzeniu 2 grudnia powinien wystosować „pozytywne przesłanie, aby zwalczać pesymizm i spekulację”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?