Gazeta Wyborcza, 1 grudnia 2010
„Co ciągnie nasz wzrost”, zastanawia się w tytule Gazeta Wyborcza, po czym analizuje wzrost PKB w trzecim kwartale – rekordowy, bo wynoszący aż 4,2%. Tajemnicą tego ekonomicznego cudu mają być trzy czynniki, czy też silniki, jak nazywa je warszawski dziennik, napędzające polską gospodarkę, a mianowicie: prywatna konsumpcja (wzrosła o 3,5% w porównaniu z rokiem ubiegłym), nieco słabsza odbudowa zapasów przez firmy i dopiero nabierające rozpędu inwestycje (wzrost o 0,4% wobec zeszłego roku). Wyborcza ostrzega, że jeśli ten ostatni silnik na dobre nie zaskoczy, długotrwały wzrost może być zagrożony. „Firmy zaczną inwestować, gdy ich właściciele zobaczą spokój na rynkach finansowych”, podkreśla gazeta.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?