„Rosja chce integracji z Unią”, pisze dzisiejsza Rzeczpospolita, a nawiązuje do listu rosyjskiego premiera Władimira Putina, który to list ukazał się na łamach niemieckiego Süddeutsche Zeitung. Putin nakreślił w nim ambitną wizję „harmonijnej wspólnoty gospodarczej od Lizbony po Władywostok”. Wizja ta zakłada utworzenie na całym tym obszarze strefy wolnego handlu oraz zacieśnienie współpracy gospodarczej między Unią a Rosją. Aby marzenie to nabrało realnych kształtów, zaznacza rosyjski przywódca, spełnionych musi zostać kilka warunków. Po pierwsze, jego kraj powinien zostać przyjęty do Światowej Organizacji Handlu (WTO – Unia już zgodziła się na to członkostwo, ale nie wiadomo, czy Gruzja nie postawi weta). Po drugie, konieczne jest zniesienie wiz pomiędzy Rosją i UE oraz szeroka współpraca w sferach: naukowej, technicznej i energetycznej. „Ten plan jest prawdziwym zwrotem w myśleniu Putina”, cieszy się Cornelius Ochmann, ekspert Fundacji Bertelsmanna, i przypomina, że dotychczas ten sam Putin był raczej zwolennikiem bliskich więzi gospodarczych z państwami azjatyckimi i byłymi republikami radzieckimi. Mniej optymistycznie podchodzi do propozycji szefa rosyjskiego rządu Arkady Moshes z Fińskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. „Putin liczy, że Unia nagnie swoje zasady dla dobra współpracy z Rosją, ale to nierealistyczne”. Mimo to, Moshes widzi dobry znak w tym, że po raz pierwszy Rosja zaczyna traktować Unię jako całość.
UE-Rosja
Putin proponuje strefę wolnego handlu
26 listopada 2010
Presseurop
Rzeczpospolita
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?