Gazeta Wyborcza, 22 listopada 2010
„PO wygrywa, PiS silne”, głosi tytuł na pierwszej stronie Gazety Wyborczej dzień po wyborach samorządowych. Po przeliczeniu 90% głosów, na prowadzeniu jest rządząca PO (31,4%) przed PiS (23,1%), PSL (15,7%) i SLD (15, 3%). W wielu dużych miastach, na czele z Warszawą, triumfowali kandydaci PO, PiS wypadł za to bardzo dobrze w biedniejszych regionach na wschodzie kraju. Głosowanie pokazało, jak twierdzi gazeta, że wbrew sondażom „ani PO nie jest taka silna, ani PiS tak słaby”. W rezultacie Polska wciąż jest „dramatycznie podzielona” i pewnie taka pozostanie przynajmniej do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?