Po dziesięciu latach urzędowych zabiegów duński archeolog Jens Velle, wraz ze swoim czesko-duńskim zespołem, mógł w końcu dokonać ekshumacji szczątków Tycho Brache. O pochowanym w Pradze słynnym duńskim astronomie pisze Politiken. Tygodnik przypomina, że uczony pożegnał się ze światem w 1601 r. w okolicznościach owianych tajemnicą. Legenda głosi, że zmarł w wyniku zbyt długiego wstrzymywania moczu na przyjęciu na dworze cesarza Rudolfa II. Zwykło się sądzić, że przyczyną jego śmierci był kamień, posocznica albo zatrucie rtęcią. W wydanej niedawno powieści pojawia się jeszcze inna wersja – Brahe został jakoby zamordowany na rozkaz króla Danii. Naukowcy mają czas na badania i rozwikłanie zagadki do 19 listopada, potem szczątki astronoma zostaną ponownie złożone w grobie.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?