Trouw, 16 listopada 2010
Eric Lucassen z populistycznej Partii Wolności (PVV) był, jak wyszło na jaw, zamieszany w 2002 r. w sprawę molestowania seksualnego. Posła spotkała, pisze w tytule Trouw, „lekka kara”, a to dlatego, by „nie osłabiać rządu”. Geert Wilders, lider PVV, podjął decyzję o niewykluczaniu go z szeregów swojego ugrupowania. Ograniczył się do odebrania mu prawa zajmowania się polityką samorządową i kwestiami obronności. Obecność w parlamencie Lucassena – który ma też na swoim koncie gwałtowny spór sąsiedzki – dla przetrwania rządu sporo znaczy. Gabinet może liczyć na poparcie tylko 76 spośród 150 posłów w izbie niższej, w tym 24 z PVV.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?