„Superpremier Fillon” tytułuje swój artykuł na pierwszej stronie La Tribune dzień po rekonstrukcji rządu dokonanej przez „superprezydenta”. Dziennik gospodarczy zwraca uwagę, że ponownie powołany na stanowisko dotychczasowy szef gabinetu jest politykiem „nieusuwalnym”, uzupełnieniem Nicolasa Sarkozy’ego. Zapowiadana w marcu rekonstrukcja kończy okres niepewności i wybiegów, zauważa Libération, i zaraz dodaje, że „medialna góra urodziła polityczną mysz”. W nowej ekipie jest bardzo mało nowych twarzy, „ciągłość zdecydowanie wygrała z wolą zmian”. Zdaniem lewicowego dziennika jest to również „ostateczny koniec jakiegokolwiek otwarcia [na lewicę] i zawężanie drużyny do oddanych akolitów, które ma bardziej służyć kampanii wyborczej [przed wyborami prezydenckimi 2012 roku] niż rządzeniu”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?