„Gospodarcze kłopoty sprawiają, że Irlandia stanęła nad przepaścią”, to dramatyczny nagłówek z El País. We czwartek oprocentowanie dziesięcioletnich obligacji wyniosło 9,26%. Coraz częściej mówi się, że kraj będzie musiał skorzystać z pomocy podobnej do tej, której udzielono Grecji. Hiszpański dziennik zauważa, że wszystko to uderzy też w inne kraje strefy euro. „Irlandia ogarnięta jest pożarem, a słabsze kraje południowej Europy obawiają się, że płomienie przeniosą się też na ich terytoria”, pisze dziennik. 4,52%, 11,65%, 7,33% to wczorajsze oprocentowanie papierów (odpowiednio) w Hiszpanii, Grecji i Portugalii. „Przez ostatnie kilka tygodni inwestorzy jak ognia unikali wszystkiego, co przychodziło z peryferii Starego Kontynentu. Co gorsza, bank inwestycyjny Goldman Sachs poprosił wczoraj, by Unia, posiłkując się europejskim mechanizmem stabilizacyjnym (EFSF), przygotowała plan ratunkowy dla Irlandii i Portugalii”, konkluduje hiszpański dziennik.
Gazety na Zielonej Wyspie są zdecydowanie bardziej powściągliwe. Mimo to komentatorka Irish Independent Lise Hand pisze, że w tutejszym parlamencie nastroje są minorowe. „To wszystko wygląda jak ostatnie dni przed upadkiem Rzymu, panie premierze”, taki gorzki żart usłyszał Brian Cowen od jednego z posłów opozycji. Publicystka Independenta pisze, że gdy „wczoraj oprocentowanie irlandzkich papierów osiągnęło rekordowy, niewyobrażalny poziom, co bardziej niesympatyczni z władców świata mieli czelność wypowiadać się na temat spraw wewnętrznych naszego kraju i przekonywać, że gorączka, która opanowała cały glob ustąpi tylko, jeśli zorganizujemy wybory”. Lise Hand kończy mocnym akcentem: „Kaligula-Cowen ma pecha: jak na razie wydaje się, że stoi na czele rządu Nerona i rzępoli, patrząc, jak jego kraj płonie”
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?