SME, 10 listopada 2010
„Zabili Ernesta Valko”, oburza się SME po dokonanym 8 listopada zabójstwie znanego, „niezwykle wpływowego” adwokata. Blisko związany z nowym rządem, zwłaszcza z partią chrześcijańsko-demokratyczną pani premier Ivety Radičovej, zginął w swoim domu na przedmieściu Bratysławy; kula trafiła go prosto w serce. „Był postacią polityczną, osobą publiczną w szerokim tego słowa znaczeniu. Strzał oddany w jego serce jest strzałem w serce naszego kraju”, pisze gazeta.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?