Cięcia zasiłków „wypchną biednych Brytyjczyków z południa kraju”, pisze na pierwszej stronie Guardian. 20 października rząd ogłosił projekt budżetu, który przewiduje drastyczne oszczędności. Tymczasem publikowana dziś analiza ostrzega, jeżeli do nich dojdzie, w ciągu najbliższej dekady Brytyjczycy pobierający zasiłek odkryją, że na życie w wielu rejonach południowej Anglii po prostu ich nie stać. Rząd Davida Camerona chce zaoszczędzić 81 miliardów funtów (czyli 94 miliardów euro). Wprowadza więc limity na zasiłki mieszkaniowe. I tak, zajmujący trzy pokoje otrzymają najwyżej 250 funtów (290 euro) tygodniowo, a na pięciopokojowy dom dostaną maksymalnie 400 funtów (463 euro). Londyn już dziś słynie z wyśrubowanych stawek czynszów, ale autorzy raportu przewidują tak duży ich wzrost w najbliższych piętnastu latach, że biedniejsi Brytyjczycy nie będą sobie mogli pozwolić na mieszkanie nawet w okolicach Londynu. Efektem będą zapewne, jak wynika z analizy, masowe migracje do „czarnej strefy bezrobocia”, czyli na północ Anglii. Planowane oszczędności już wzbudziły gniew burmistrza Londynu, który przyrównał je do „czystek społecznych znanych z Kosowa”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.