„Francja–Chiny: kontrakty pojednania”, pisze w tytule dziennik Les Echos w pierwszym dniu oficjalnej wizyty chińskiego prezydenta Hu Jintao nad Sekwaną. Francuscy przemysłowcy oczekują na „żniwo kontraktów”, ale postępują bardzo ostrożnie. „Wszystkie podpisy pod wielkimi kontraktami są (w Państwie Środka) zależne od władz politycznych”, zaznacza dziennik gospodarczy. I przypomina, że po spotkaniu Sarkozy’ego z Dalajlamą w 2008 r. Pekin wstrzymał sfinalizowanie wielu dużych umów. Pałac Elizejski usiłuje przywrócić dobre stosunki z Chinami, a „wola ta, jak się sądzi, nabrała wyrazistości w związku z niedawnym przyznaniem Pokojowej Nagrody Nobla uwięzionemu chińskiemu dysydentowi Liu Xiaobo”, zauważa Les Echos. Gazeta przypomina, że przy tej okazji analitycy wytknęli Pałacowi Elizejskiemu „wymowne milczenie”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.