„Berlusconi atakuje gejów”, donosi La Repubblica. Najpierw były rewelacje na temat nieletniej utrzymanki, potem jeden z typowych dla włoskiego premiera żartów: „Lepiej patrzeć na urocze dziewczęta, niż być gejem”. Tak więc znalazłszy się pod baczną obserwacją mediów w kraju i za granicą z powodu jednych kłopotów, popadł w następne, jeszcze większe. Organizacje homoseksualistów protestują, a kolejna dama do towarzystwa, zamieszana w dochodzenie w sprawie przemytu narkotyków, opowiedziała prokuratorom, że za pieniądze uprawiała seks z Berlusconim. Ponoć, tak w każdym razie twierdzi, premier zaprosił ją na przyjęcie w swojej willi, gdzie wraz z innymi dziewczętami została uraczona narkotykami i wzięła z gospodarzem kąpiel z hydromasażem, rzecz jasna nie za darmo. Podczas gdy współpracownicy szefa rządu wszystkiemu zaprzeczają, on sam grozi dalszym zaostrzeniem kontrowersyjnych przepisów o podsłuchach telefonicznych, dopuszczających też możliwość zamykania mediów popełniających wykroczenie na okres do 30 dni.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.