De Morgen, 27 października 2010
„Belgia obawia się gwałtownej fali występujących o azyl Albańczyków”, informuje De Morgen. „1,3 miliona Albańczyków [jedna trzecia ludności] wystąpiło o paszport [swego państwa], by móc się udać do Unii Europejskiej”. Wszystko zacznie się w grudniu, kiedy to nie będzie już potrzebna, by wjechać do strefy Schengen, wiza, wyjaśnia dziennik. Niepokoi to belgijskie władze, ponieważ liczba osób występujących o azyl jest tu już, proporcjonalnie rzecz biorąc, czterokrotnie wyższa od średniej europejskiej. Tylko Szwecja i Cypr wyprzedzają Belgię w statystykach. Brak stabilnego rządu i w związku z tym „niepokojący, całkowity brak polityki azylowej” – ubolewa De Morgen – powoduje najrozmaitsze skutki natury humanitarnej”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.