„Paryż o włos uniknął pozwania przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości w związku z odsyłaniem Romów”, pisze România Liberă nazajutrz po decyzji Komisji Europejskiej o rezygnacji ze wszczęcia przeciwko Francji procedury wymaganej przy naruszeniu przepisów. Skarga miałaby wiązać się z pogwałceniem zasad swobodnego przepływu osób. Jednak w e-mailu wysłanym 15 października, na niespełna dwie godziny przed upływem terminu wyznaczonego przez Komisję, Paryż zobowiązał się „do stycznia 2011 r. wdrożyć do prawa krajowego wszystkie elementy dyrektywy w sprawie swobodnego przemieszczania się obywateli UE”. Odtąd, jak wyjaśnia dziennik, wydalanie Romów będzie musiało odbywać się w taki sposób, by umożliwić zaskarżenie tej decyzji do sądu. Ale wciąż „utrzymują się podejrzenia o dyskryminację etniczną”, zauważa România Liberă. Podsycają je doniesienia francuskiej prasy o istnieniu kilku policyjnych baz danych, w których spisywano bałkańskich Romów.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.