România liberă, 18 października 2010
România Liberă przedstawia pierwszy „europejski bilans oszczędności”. Sporządziła mapę, na której zestawia najważniejsze decyzje prowadzące do zaciskania pasa, a podjęte przez poszczególne państwa. Bukareszteński dziennik zauważa, że „europejskie potęgi gospodarcze – Niemcy, Francja, Wielka Brytania – mają już recesję za sobą”, podczas gdy kraje „drugiej strefy – Grecja, Irlandia, Hiszpania i Portugalia” – wciąż zmagają się z wielkimi trudnościami. Europa Wschodnia „wyszła z kryzysu, z wyjątkiem Rumunii, Bułgarii i Chorwacji”. Cytowany przez gazetę prezes Narodowego Banku Mugur Isărescu uważa: „Strategia przyjęcia euro” mogłaby być czynnikiem „zapewniającym długoterminowy rozwój Rumunii”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.