Frontex, Europejska Agencja ds. Zarządzania Współpracą na Granicach Zewnętrznych Państw Członkowskich UE, po raz pierwszy od chwili swego powołania w 2004 r., sfinansował i zorganizował „lot czarterowy”. Jak informuje Le Monde, 28 września, „w całkowitej tajemnicy”, 58 obywateli gruzińskich zatrzymanych w Polsce, Francji, Austrii i Niemczech wyprawiono samolotem z Warszawy, siedziby Frontexu, do Tbilisi, stolicy Gruzji. W 2011 r. agencja ma podobno w planach trzydzieści do czterdziestu takich „grupowych lotów” odsyłających imigrantów, którzy znaleźli się nielegalnie na terytorium UE, do kraju pochodzenia. Na lata 2008–2013 Frontex dysponuje budżetem około 676 milionów euro. Wydalenia te – pisze dziennik – „wywołują uczucie ulgi w europejskich stolicach, na których ‘przestaje już spoczywać ten ciężar’, jak to określił zastępca dyrektora unijnej organizacji, i gdzie opinia publiczna przyjmuje zbiorowe deportacje z zakłopotaniem czy wręcz dezaprobatą”. Wspomniane operacje mają „inną zaletę”, pisze dalej gazeta. „Przemawiając w imieniu Unii Europejskiej, łatwiej jest przekonać jakiś kraj do przyjęcia swoich obywateli, niż gdyby miał to czynić każdy kraj z osobna”.
Immigracja
Pierwsze zbiorowe deportacje z UE
4 października 2010
Presseurop
Le Monde
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?