„Wygrał, ale przegrał”, „Jest wotum zaufania, lecz myśli się o wyborach”, tak podsumowuje La Stampa w tytule komentarza osobliwe głosowanie, w którym Izba Deputowanych udzieliła poparcia Silvio Berlusconiemu. Szef rządu potrzebował głosów 32 „zbuntowanych” posłów pod wodzą swego byłego sojusznika, przewodniczącego Izby Gianfranco Finiego. Komentarz do tego wydarzenia dał również włoski premier, który właśnie skończył siedemdziesiąt cztery lata: „Do dupy z takimi urodzinami”. Będzie teraz musiał negocjować z Finim, co nieuchronnie doprowadzi do spięć z drugim sojusznikiem, Ligą Północną. Dlatego właśnie „wczorajszy silny wstrząs nie jest ani pierwszym, ani ostatnim z serii ‘ruchów sejsmicznych’, których długo jeszcze doświadczać będą Włochy”, zauważa La Stampa.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.