„Złamane standardy”, taki nagłówek daje dziś De Volkskrant. Według tego holenderskiego dziennika sześciu europejskich komisarzy, którzy odeszli ze stanowisk tej wiosny, zajmuje się teraz lobbowaniem i doradzaniem. Pracują dla firm mogącym czerpać korzyści z kontaktów i informacji, które ci ludzie wciąż mają. W komentarzu De Volkskrant czytamy, że prawo dotyczące konfliktów interesów ma luki i firmy te z łatwością są w stanie uzyskać dostęp do wartościowych danych pochodzących z Komisji. Przykłady? Gazeta wymienia Charliego McCreevy, do niedawna komisarza ds. rynku wewnętrznego i usług, który zasiada obecnie w zarządzie Ryanaira, oraz Güntera Verheugena, byłego komisarza ds. przemysłu i przedsiębiorczości, ten z kolei ma własną firmę lobbingową i pracuje dla Royal Bank of Scotland.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.