La Croix, 21 września 2010
„Dlaczego Francja jest celem terrorystów?”, pyta w tytule La Croix, nawiązując do wypowiedzi ministra spraw wewnętrznych, który ocenił, że tego rodzaju zagrożenie terytorium Republiki jest „realne” i „nieuchronne”. 13 września porwanych zostało w Arlit, w Nigerze, pięciu Francuzów. Władze kraju, którego są obywatelami, przypisują tę akcję Al-Kaidzie Islamskiego Maghrebu, co budzi tym większy niepokój. Niebezpieczeństwo aktów terrorystycznych – „nieustanne”, odkąd 4000 francuskich żołnierzy zaangażowanych jest w Afganistanie – wzrosło w wyniku „innych jeszcze wydarzeń, takich jak przyjęcie 14 września ustawy w sprawie burek czy krytyczne wypowiedzi Paryża pod adresem Iranu”, zauważa dziennik.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.