„Nie ma krzyża przed Pałacem”, głosi nagłówek na pierwszej stronie Gazety Wyborczej. Krzyż ustawiony przed siedzibą głowy państwa pięć dni po katastrofie pod Smoleńskiem, w której zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 towarzyszących mu osób, został wczoraj przeniesiony do pałacowej kaplicy. Dziennik przypomina, że w ostatnich miesiącach był on „zarzewiem polityczno-religijnego sporu”. W miejscu, gdzie stał, dochodziło do manifestacji jego przeciwników oraz „obrońców” wspieranych przez opozycyjne PiS. Na zniknięcie krzyża sprzed budynku przy Krakowskim Przedmieściu, ci ostatni zareagowali gniewnymi wypowiedziami. „Zwróćcie nam krzyż narodowej pamięci”, nawoływała jedna z jego „obrończyń”. Dziennik Polska ubolewa, że „inicjatywa Kancelarii Prezydenta zapoczątkowała wojnę PiS ze wszystkimi, którzy mają w sprawie krzyża odmienne zdanie”. Jest też dowodem, podkreśla gazeta, „kolejnego zaostrzenia retoryki [PiS] po przegranych wyborach”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.