„Kraina beznadziei”, tytuł to złowieszczy, a to za jego pomocą Independent komentuje ujawnione właśnie dane o bezrobociu w Wielkiej Brytanii. Tych, którzy nie mają pracy i pobierają zasiłki, nieoczekiwanie przybyło; w sierpniu o 2300 osób. To pierwszy taki gwałtowny skok od grudnia 2009 r. City i politycy planujący program rządu mają się czym niepokoić, pisze londyński dziennik i zauważa, że „wzrost liczby korzystających z pomocy państwa następuje po ogłoszonym w tym tygodniu ostrzeżeniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF), że Europa może się stać krainą beznadziejnego bezrobocia zagrażającego całym społeczeństwom”. W skali 27 państw całej Unii Europejskiej liczba bezrobotnych przekroczyła 23 miliony. To wzrost o 36 procent od 2007 r. „Odwrócenie tego trendu będzie niebywałym wyzwaniem dla całej Europy”, podkreśla londyński dziennik.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.