Prasa z Wielkiego Księstwa, dotknięta do żywego krytyką ze strony Nicolasa Sarkozy’ego, który zasugerował luksemburskiej komisarz Viviane Reding, aby przyjęła Romów w swoim kraju, nie pozostaje mu dłużna. W ocenie La Voix du Luxembourg „prezydent i jego świta nie wyściubiają już nosa poza bulwar śmieszności”, a „Francja może posunąć się nawet jeszcze dalej w swojej ucieczce do przodu w nadęte deklaracje”. Jak dodaje gazeta, „z niejednego powodu ta polemika jest użyteczna dla prezydenckiej większości [we Francji]. Po pierwsze odsuwa ona wiele gorących tematów (koszty związane z rozpoczęciem roku szkolnego, przyjęcie ustawy o burce, reforma systemu emerytalnego…) z czołówek gazet i z komentarzy analityków na dalszy plan. Ale nie jest pewne, czy będzie to dużo kosztować rządzącą większość przy okazji następnych ważnych wyborów we Francji – prezydenckich w 2012 r. Można iść o zakład, że wszyscy ci ludzie nie będą teraz potrafili zainteresować się prawdziwymi tematami: rozwiązaniem kryzysu i rolą Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej”.
Widziane z Luksemburga
Paryż jest śmieszny
16 września 2010
Presseurop
La Voix du Luxembourg
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?