„Pałac Elizejski pogwałcił ustawę o tajemnicy źródeł dziennikarskich” – tytułuje swój komentarz Le Monde i ogłasza zamiar złożenia formalnej skargi w prokuraturze po to, „żeby w tej sprawie i innych wolność prasy była ściśle respektowana”. Według informacji dziennika służby kontrwywiadu zostały zaangażowane w poszukiwania osoby – prawdopodobnie wysokiego funkcjonariusza – która informowała jednego z dziennikarzy o szczegółach afery Woerth-Bttencourt (domniemanego, nielegalnego finansowania kampanii wyborczej rządzącej partii UMP przez miliarderkę Ingrid Bettencourt za pośrednictwem ministra pracy Woertha – red.). „Uniezależnić się od podstawowych zasad praworządności – taki sposób gaszenia pożaru wymyślił sobie Pałac Elizejski. W warunkach, gdy pożar codziennie rozpala się na nowo wygodnie jest wskazać na dziennikarzy jako podpalaczy”, pisze Le Monde w swoim komentarzu redakcyjnym.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.