De Volkskrant, 13 września 2010
„’Nie’ dla meczetu w tym miejscu”, amsterdamski De Volkskrant wybija w nagłówku pierwsze zdanie przemówienia wygłoszonego przez Geerta Wildersa, po angielsku, w Nowym Jorku w rocznicę zamachów 11 września. Lider skrajnie prawicowej holenderskiej Partii Wolności (PVV), znany ze swych antyislamskich poglądów, słowami poparcia dodawał otuchy kilkusettysięcznemu tłumowi. Holenderska gazeta pisze, że tegoroczne obchody rocznicy ataku terrorystycznego zostały „zdominowane przez spory polityczne”, a Wilders odegrał „kluczową rolę w protestach przeciwko planowanemu meczetowi” na terenie „Ground Zero”, czyli w miejscu po World Trade Center.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.