Lidové noviny , 7 września 2010
„Czesi pracują najdłużej ze wszystkich w UE”, piszą w tytule Lidové Noviny, na czego potwierdzenie przytaczają najnowsze dane Eurostatu. Okazuje się, że statystyczny Czech pracuje 42,7 godzin tygodniowo, wyprzedzając pod tym względem Greka (41,6) i Bułgara (40,5). Na końcu listy znaleźli się Holender, Duńczyk i Szwed, których roboczy tydzień nie przekracza 37,7 godzin. Średni czas pracy dla całej UE wynosi 41,8 godzin (2007). Dane te nie pozwalają jednak ocenić wydajności – stwierdza praski dziennik, choć niewątpliwie pokazują, że średnia długość pracy wzrosła w ostatnich dwu latach. Wygląda na to, iż na skutek kryzysu gospodarczego część Europejczyków, obawiając się utraty zatrudnienia, pracuje dłużej za taką samą pensję.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.