Die Tageszeitung, 25 sierpnia 2010
„Stop napływowi pracowników cudzoziemskich!”, woła prowokująco Tageszeitung. „Ponad dwie trzecie niemieckich firm poszukuje wykwalifikowanego personelu – inżynierów, kucharzy, pielęgniarek – tymczasem rząd nie chce ściągnąć do kraju większej liczby imigrantów. A przecież przydałoby się od dwustu do trzystu tysięcy takich ludzi rocznie”. Zresztą wygląda na to, że Niemcy nie są szczególnie interesującym miejscem dla tych kategorii zawodowych – zauważa dziennik – przeważająca część z nich od dawna już pracuje w Wielkiej Brytanii lub w Norwegii.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.