Każdego dnia Polska wyrzuca tysiące euro na śmietnik, pisze na pierwszej stronie Gazeta Wyborcza. Już od miesiąca Unia Europejska nalicza Polsce kary, bo ta – wbrew obietnicom złożonym w chwili akcesji – łamie przyjęte zobowiązania. Chodzi o gospodarkę odpadami – w tym roku na wysypiska miało trafiać o jedną czwartą śmieci mniej, tymczasem ich ilość udało się zmniejszyć jedynie o 8%. Co gorsza, według GW około 40% odpadów trafia na nielegalne wysypiska. Za każdy dzień zwłoki w wypełnieniu podjętych przez Polskę zobowiązań Bruksela liczy sobie 40 tysięcy euro. Warszawa może jeszcze uniknąć kary, jeśli do 1 stycznia 2011 r. udowodni, że spełni swoje obietnice. W przygotowaniu jest już ustawa, na mocy której to gminy stałyby się właścicielami śmieci i odpowiadały za ich utylizację. Wśród krajów unijnych, tylko Polska i Węgry nie wprowadziły jeszcze takiego rozwiązania.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.