Ma to być ustawa, „która ureguluje przysługujące obywatelom ‘prawo do informacji’ ”, w ten sposób El País opisuje cel ustawy o transparentności i dostępie obywateli do dokumentów publicznych, której wstępny projekt zostanie zatwierdzony w piątek przez rząd. Dziennik, który z wyprzedzeniem relacjonuje treść tekstu, podkreśla, że „po raz pierwszy w Hiszpanii uznaje się ‘prawo obywateli do dostępu do dokumentów publicznych’”, wytworzonych przez administrację, ale także przez osoby prywatne pełniące służbę państwową. To przepisy dostosowujące sytuację w Hiszpanii do tej w „większości krajów europejskich”, gdzie obowiązują już ustawy o transparentności, jak też do zaleceń Rady Europy, która w 2008 r. zatwierdziła Konwencję o Dostępie do Oficjalnych Dokumentów; ta ostatnia była inspiracją dla hiszpańskiej ustawy.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.