La Repubblica, 21 lipca 2010
Dziennik La Repubblica świętuje, bo włoski rząd zmienił stanowisko w sprawie „ustawy kneblującej”. Centrolewicowa gazeta od kilku miesięcy prowadziła kampanię przeciwko projektowi nowego prawa, zakazującego publikowania zapisów rozmów uzyskanych za pomocą podsłuchów. Wobec opozycji ze strony legalistycznego skrzydła rządzącej partii Lud Wolności, gabinet Silvio Berlusconiego osłabił zapisy ustawy, które teraz zostawiają w gestii sędziów decyzję o „filtrowaniu” delikatnych materiałów dowodowych przed publikacją. Premier, który sam miał w przeszłości kłopoty za sprawą kompromitujących podsłuchów, nie krył frustracji: „Włosi nadal nie mogą rozmawiać swobodnie przez telefon”, skarżył się.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.