„Po Grunwaldzie Polska z peryferii stała się centrum europejskim”, czytamy na pierwszej stronie dziennika Polska. 600 lat temu w tej jednej z największych bitew średniowiecza starł się kwiat europejskiego rycerstwa. Siły zakonu krzyżackiego wspomagane przez zastępy zachodnich rycerzy zostały rozbite przez wojska polsko-litewskie dowodzone przez polskiego króla Jagiełłę. Po polskiej stronie walczyli też Czesi i Rusini. „Był to największy pokaz siły Europy Środkowej, którą w tamtych czasach Zachód uważał za obszar swoich podbojów”, podkreśla na łamach gazety unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski. Zwycięstwo pod Grunwaldem stało się mitem założycielskim nie tylko niepodległej Polski, ale i Litwy, a także „apoteozą polskiej państwowości”. Przez długi czas kładło się jednak cieniem na relacjach polsko-niemieckich (Większość rycerzy zakonu to Niemcy) i było wykorzystywane do celów propagandowych. Władze komunistycznej Polski przedstawiały zachodnioniemieckich polityków, w tym kanclerza Konrada Adenauera, jako kontynuatorów imperialnej polityki krzyżackich mistrzów. Dziś jednak Grunwald ma łączyć, nie dzielić. W obchodach 600 rocznicy bitwy biorą udział prezydent-elekt Bronisław Komorowski, prezydenci Litwy, Rumunii, Mołdowy, a także wielki mistrz zakonu krzyżackiego Bruno Platter. W sobotę na polach Grunwaldu odbędzie się zaś inscenizacja bitwy, której przyglądać się ma 200 tysięcy widzów.
Historia
Bitwa, która zmieniła losy Środkowej Europy
15 lipca 2010
Presseurop
Polska The Times
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?