Przejrzystość? Niezły dowcip” – brzmi nagłówek dzisiejszego wydania Daily Mail, umieszczony nad zdjęciem przedstawiającym brytyjskiego żołnierza w płonącym czołgu w Iraku. Decyzja premiera Gordona Browna, iż rządowe dochodzenie w sprawie udziału Wielkiej Brytanii w wojnie w Zatoce Perskiej w 2003– „największej porażce brytyjskiej polityki zagranicznej na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat” – będzie utajnione, wzbudziło oburzenie konserwatywnej gazety.
Ponieważ nie odbędą się publiczne przesłuchania, „nie będzie nikogo zdolnego (…) zakwestionować wersję przedstawianą przez polityków, specjalistów od PR czy urzędników państwowych (…), którzy okłamywali naród u progu wojny”. Ostateczna wersja raportu, pisze Daily Mail, będzie ocenzurowana w celu usunięcia „poufnych danych”. Innymi słowy, klasyczne „mydlenie oczu”. Raport ma zostać opublikowany po najpóźniejszej możliwej dacie wyborów parlamentarnych – „gwarantując, że jego wyniki nie wpłyną na decyzje wyborców”. Wojna iracka kończy się tak samo, jak się zaczęła – „spowita mgłą tajemnicy i dezinformacji”. Premier Brown powinien się wstydzić, kończy Daily Mail.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.