„Milczymy dzisiaj, żeby móc mówić jutro”, brzmi tytuł na stronie internetowej dziennika L’Espresso. Rzymska gazeta, podobnie jak większość dzisiejszych dzienników, ogłosiła strajk w proteście przeciwko kontrowersyjnej ustawie rządowej wymierzonej w podsłuchy. „Strona internetowa nie będzie uaktualniana przez cały dzień; akcja jest znakiem protestu przeciwko zamykaniu ust mediom”, wyjaśnia w kilku językach, między innymi po angielsku, L’Espresso. Według premiera Silvio Berlusconiego ustawa, która zabrania publikacji rozmów nagranych za pomocą podsłuchu, ma chronić prywatność. Teraz, gdy nad projektem tego uregulowania debatuje niższa izba włoskiego parlamentu, większość dziennikarzy, sędziów i prokuratorów twierdzi, że nowe prawo chronić będzie polityków, ukrywając ich występki.

Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.