De Standaard, 6 lipca 2010
„Śledczy stawiają kardynała Danneelsa w kłopotliwej sytuacji”, pisze w tytule De Standaard. Arcybiskup Mechelen jest dzisiaj przesłuchiwany jako świadek w sprawie afer pedofilskich w Kościele. Ciążą też na nim podejrzenia o tuszowanie takich przypadków. Strona internetowa dziennika podaje również, że podobno w trakcie przeszukania w pałacu arcybiskupim, przeprowadzonego 24 czerwca, policja odnalazła tajne dokumenty należące do wymiaru sprawiedliwości, wśród nich zdjęcia ciał Julie i Mélissy, dwóch dziewczynek zabitych przez pedofila Marca Dutroux 1996 r. Dla śledczych jest „tajemnicą, w jaki sposób dokumenty trafiły do piwnic pałacu arcybiskupiego”. Być może kardynał będzie mógł wyjaśnić tę tajemnicę.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.