Gazeta Wyborcza, 2 lipca 2010
„Idą równo, łeb w łeb”, głosi tytuł na pierwszej strony Gazety Wyborczej. Dwa dni przed II turą wyborów prezydenckich w Polsce obaj kandydaci – Bronisław Komorowski (PO) i Jarosław Kaczyński (PIS) – mają mniej więcej równe szanse na zwycięstwo. Liberalny dziennik sprowadza wybór, przed jakim stają Polacy, do opowiedzenia się albo po stronie „scentralizowanego i omnipotentnego” państwa Jarosława Kaczyńskiego, albo „nudnej, ale stabilnej i odpowiedzialnej” Polski Bronisława Komorowskiego. „Los kraju jest dziś w rękach obywateli. Jak sobie pościelimy, tak się wyśpimy”, podsumowuje Gazeta Wyborcza.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.