„Koniec misji w Afganistanie w 2013”, głosi tytuł na pierwszej stronie Gazety Wyborczej. Dziennik podaje szczegóły strategii wycofywania polskich wojsk – obecnie w prowincji Ghazni stacjonuje 2 600 Polaków – opracowywanej wspólnie przez rząd i NATO. Stopniowe zmniejszanie kontyngentu ma się rozpocząć już w przyszłym roku, po zakończeniu trwającej właśnie ofensywy, i będzie częścią planów NATO, które zakładają rozbicie wojsk talibów, a następnie skoncentrowanie się na odbudowie Afganistanu i szkoleniu lokalnych urzędników. Rządowa strategia zakłada, że w 2011r. w Ghazni pozostałoby 1800–2000 polskich żołnierzy. Przez następne dwa lata prowincję opuściliby następni. A kontrolę nad nią przekazaliby afgańskiej armii i policji. Jak pisze Gazeta, przed Polakami swoje wojska z Afganistanu planują wycofać Kanadyjczycy (do końca 2010 r.) i Holendrzy (w 2011 r.).
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.