Die Tageszeitung, 22 czerwca 2010
„Potrzebujemy pomocy”, tak na pierwszej stronie Tageszeitung woła 22 europosłów wywodzących się z głównych frakcji politycznych. 21 czerwca zaapelowali do europejskich społeczeństw i Komisji o stworzenie przeciwwagi dla sektora bankowego i finansowego. Parlament nie ma w tej dziedzinie odpowiednich grup eksperckich, więc to potężne lobby zdobyło monopol. „Byłoby jednak naiwnością sądzić, że wystarczy, by NGO-sy zatrudniły w tym celu ekspertów – ostrzega gazeta. – Ta nierówna walka może się zakończyć wygraną tylko wówczas, gdy tego rodzaju fachowcy okażą się zbędni”. A będzie tak, gdy zapewni się, między innymi, większą przejrzystość rynków finansowych.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.