Jak źle muszą jeszcze pójść sprawy, zanim laburzyści pozbędą się swojego lidera – pyta Matthew d’Ancona w Spectatorze. Po serii rezygnacji w rządzie i zdobyciu zaledwie 16 procent głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego partia Gordona Browna desperacko potrzebuje zmiany. Problem, pisze d’Ancona, tkwi w tchórzliwej „pseudo-lojalności” młodych z tej partii „sparaliżowanych przez nieumiejętność podjęcia decyzji” i w ostatecznym rozrachunku zanadto zależnych od triumwiratu Blair-Brown-Mandelson, który to wydobył Partię Pracy z niebytu w latach dziewięćdziesiątych. Jej członkowie, pisze komentator Spectatora, „nie wyobrażają sobie życia bez tych trzech wodzów”. Przerażeni tym, co może przynieść przyszłość, laburzyści pocieszają się, że zawsze mogłoby być gorzej. Co według d’Ancony oznacza, że Partia Pracy jest tak naprawdę martwa, a Wielką Brytanią rządzi „parlament żywych trupów”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.