Zgodnie z nową kontrowersyjną ustawą około 600 tysięcy Rumunów będzie mogło odzyskać grunty, które zostały im odebrane ponad dwadzieścia lat temu przez reżim komunistyczny, informuje na pierwszej stronie Evenimentul Zilei. „Ludzie od lat domagali się zwrotu swojej ziemi, ale odsyłano ich od jednej instytucji do drugiej”, pisze dziennik. Jeżeli przejęcie własności okaże się niemożliwe, w zamian dawny właściciel uzyska prawo do nowej działki położonej w jakimkolwiek miejscu w kraju. Ponieważ większość terenów, których dotyczą te przepisy, jest w dzierżawiona, państwo będzie musiało wypłacić odszkodowania, aby usunąć najemców, zaznacza Evenimentul Zilei. A tymczasem w dobie kryzysu brakuje pieniędzy. Niektórzy obawiają się też, że prawni właściciele będą próbowali się obłowić, domagając się przyznania gruntów wyżej wycenianych niż te dawniej do nich należące.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.