„Przy okazji swego pierwszego oficjalnego spotkania z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem” w trakcie szczytu UE–Rosja „nowy stały przewodniczący Unii Europejskiej nie owijał w bawełnę, jeśli chodzi o sytuację w zakresie przestrzegania praw człowieka w Rosji”, informuje Le Figaro. Herman Van Rompuy wspomniał zwłaszcza o atmosferze bezkarności, która panuje w Czeczenii i na Kaukazie Północnym. Była to „krótka, lecz ostra deklaracja”, która wyprowadziła z równowagi rosyjskie władze i sprawiła, że zaskoczony przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuela Barroso wolał „przemilczeć ten temat”. Le Soir dzieli się obserwacją, że przewodniczący Rady Europejskiej zdawał się „nie nadążać za wydarzeniami”, gdy odczytywał z kartki „wcześniej przygotowane przemówienie, by potem uciec w milczenie”. Natomiast szefowa europejskiej dyplomacji Catherine Ashton w ogóle pozostała „niewidzialna”. Brukselski dziennik cytuje rosyjskiego dyplomatę, który „z ironią” i „uśmieszkiem w kąciku ust” wypowiada ocenę, że władza wykonawcza „jest jeszcze w trakcie docierania”.
Rozbuchany sektor publiczny, wszechmocne związki zawodowe, polityka klientelistyczna… Greccy przedsiębiorcy, którzy sami nie są całkiem bez winy, mają do władz rozliczne pretensje, lista tych pretensji nie ma końca. Ale w wyniku delokalizacji firm, zaniedbania badań naukowych i ucieczki przed podatkami to oni mogą ucierpieć jako pierwsi w razie wyjścia Grecji ze strefy euro.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.