„Nadzieja na bezpieczeństwo i pokój w Somalii”. Posługując się takim szokującym sloganem, niemiecka firma ochroniarska ogłosiła, że zamierza wysłać właśnie do Somalii setkę najemników, wśród których znajdą się byli żołnierze Bundeswehry. Umowa na wyłączność zawarta z wodzem klanowym i samozwańczym prezydentem Abdinurem Darmanem przewiduje ochronę jego osoby, doradztwo strategiczne, jak też podjęcie „środków niezbędnych dla przywrócenie pokoju i bezpieczeństwa”. Süddeutsche Zeitung zauważa, że na wieść o tym „dzwonki alarmowe rozległy się aż na najwyższych szczeblach rządowych”. Berlin chce skrupulatnie prześledzić, co Asgaard – German Security Group zamierza robić w tym kraju wstrząsanym przez ataki ze strony piratów i czy byli niemieccy żołnierze mają w ogóle prawo zaciągnąć się tam na służbę. „Wzrost liczby konfliktów zbrojnych na całym świecie idzie w parze z prywatyzacją wojny”, zaznacza monachijski dziennik, który szacuje wartość rynku prywatnych usług ochroniarskich na 250 miliardów euro rocznie. Tymczasem Asgaard Security zawiadomiło, że poczeka, aż ONZ uzna Abdinura Darmana, i dopiero wtedy wyśle mu swoje oddziały.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?