Katastrofalna powódź na południu Polski może spowodować przesunięcie zaplanowanych na 20 czerwca wyborów prezydenckich, sugeruje na pierwszej stronie dziennik Rzeczpospolita. Wystarczy, by premier Donald Tusk ogłosi, o ile sytuacja będzie tego wymagała, stan klęski żywiołowej. Zgodnie z konstytucją wyborów nie wolno organizować ani w czasie trwania, ani przez pierwsze 90 dni od zakończenia stanu wyjątkowego. Jego wprowadzeniu sprzeciwia się opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość (PiS), którego kandydat Jarosław Kaczyński goni w sondażach przedstawiciela rządzącej Platformy Obywatelskiej (PO) Bronisława Komorowskiego. Jeśli jednak przewidywania meteorologów się sprawdzą i deszcz będzie padał aż do końca tygodnia, być może nie będzie innego wyjścia, jak ogłosić stanu klęski. Wylewające wielkie i małe rzeki spowodowały już śmierć pięciu osób, a tysiące mieszkańców południowej Polski zmusiły do ewakuacji. Gazeta Wyborcza podkreśla, że poziom wody na Wiśle w okolicach Krakowa przewyższa stan sprzed 13 lat, gdy Polskę dotknęła powódź stulecia. W sąsiednich Czechach i Słowacji, gdzie także wkrótce odbędą się wybory, w powodziach zginęły dwie osoby. Wielka woda zagrozić może wkrótce także Węgrom i Niemcom.
Europa Środkowa
Czy powódź opóźni wybory prezydenckie?
19 maja 2010
Presseurop
Rzeczpospolita Rzeczpospolita, 19 maja 2010
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?