Ameryka Łacińska „prosi Europę o szansę”, pisze na pierwszej stronie dziennik El País w związku z rozpoczynającym się dzisiaj w Madrycie szczytem Unia Europejska–Ameryka Łacińska i Karaiby. Region ten „umocnił demokrację i uniknął globalnego kryzysu gospodarczego”, pisze hiszpańska gazeta. Jego kraje chciałyby od 19 maja nawiązać lepsze relacje handlowe z UE, a Mercosur, południowoamerykańska organizacja gospodarcza, zrzeszająca m.in. Brazylię, Argentynę i Urugwaj, ma nadzieję na podpisanie umowy o wolnym handlu. W sytuacji, gdy do 2020 r. Chiny zostaną drugim, po USA, największym inwestorem w tymże regionie, madrycki szczyt daje hiszpańskiemu przewodnictwu we Wspólnocie wyjątkową okazję do pchnięcia negocjacji naprzód, uważa El País. W przeciwnym razie „szansa przepadnie bezpowrotnie”. PKB Mercosur zajmuje obecnie piąte miejsce na świecie, a Brazylia stała się w ostatnich latach światową potęgą, zauważa gazeta.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?