„Najnowszy sondaż: Partia Pracy straciła jeden głos”, pisze w dzisiejszym wstępniaku komentator dziennika The Independent. Pani Gillian Duffy, sześćdziesięcioośmioletnia wierna zwolenniczka labourzystów, szła 28 kwietnia do sklepu po chleb, gdy wpadła na szefa brytyjskiego rządu Gordona Browna, który wyruszał właśnie, by zabiegać o poparcie przed zaplanowanymi na 6 maja wyborami. Spotkanie zakończyło się wpadką, która „już stała się jednym z przełomowych momentów tegorocznej kampanii”, pisze londyńska gazeta. Duffy powiedziała premierowi, że „absolutnie wstydzi się mówić ludziom, że popiera labourzystów”, a to ze względu na dług narodowy, podatki płacone przez emerytów oraz „wszystkich tych ludzi z Europy Wschodniej” emigrujących do Wielkiej Brytanii. Gdy rozmowa dobiegła końca, Gordon Brown, zapominając o zdjęciu mikrofonu przyczepionego do klapy marynarki, warknął do swoich doradców: „To była porażka. Nie powinniście wystawiać mnie na tę kobietę. Niepoważna, bigotka”. Jego słowa wywołały oburzenie, błyskawicznie trafiając na krajowe i zagraniczne portale z wiadomościami i strony społecznościowe. Komentator dziennika The Independent przyznaje, że gafa może „zaszkodzić kampanii”, gdyż potwierdza „powszechne przekonanie, że politycy gardzą ludźmi, o głosy których muszą się ubiegać”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?