„Wszystko zmieńcie!” Francuski dziennik Libération wzywa ugrupowania europejskiej lewicy, aby zdefiniowały się na nowo. Socjaldemokracja nie ma już oryginalnego programu ani projektu społecznego. Prawica, która w swojej polityce – zwłaszcza w obliczu kryzysu – poszła w lewo, odebrała jej argumenty – analizuje lewicowy dziennik i dodaje, że część ludowego elektoratu umknęła w stronę partii eurofobicznych, jak UKIP w Wielkiej Brytanii czy Liga Północna we Włoszech, oraz bobosów [od połączenia słów „bourgeois” i „bohemian”] z partii Zielonych. Według Libé odnowiona lewica wyłoni się z połączenia różnych lewicowych nurtów – reformistycznych, radykalnych, republikańskich i ekologicznych. Nawet gdyby trzeba było zrezygnować ze słowa „socjalistyczna”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?