Postępy poczynione przez partie eurosceptyczne w wyborach europejskich nie powinny niepokoić – dowodzi politolog Jan Beyers na łamach flamandzkiego dziennika De Standaard. „Antyeuropejska fala nie jest zagrożeniem dla politycznej stabilności Unii Europejskiej, a wprost przeciwnie […] Unia to dynamiczny system polityczny, który nie jest z cukru”. Beyers ocenia, że „wzmocnienie antyeuropejskich głosów jest bezpośrednim skutkiem samego procesu zjednoczenia”. „Jeszcze niedawno – wyjaśnia politolog – w polityce dominował proeuropejski konsensus, który nie służył uwypukleniu różnic pomiędzy lewicą a prawicą. […] Mocniejsze wyrażanie uczuć antyeuropejskich zmusi kręgi, którym bliskie są europejskie idee, do znalezienia argumentów lepiej trafiających do wyborców. Gra polityczna będzie wynikać z rzeczywistych różnic politycznych, a więc będzie bardziej widoczna dla przeciętnego obywatela”.
Idee
Eurosceptycyzm służy demokracji
10 czerwca 2009
Presseurop
De Standaard
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?