Nacjonalistyczna flamandzka partia N-VA złożyła skargę przeciwko Le Soir do Centrum Równych Szans, donosi De Morgen. Francuskojęzyczny dziennik jest oskarżony o podżeganie do rasizmu i nienawiści. A to między innymi dlatego, że porównał przeszkody prawne nałożone przez flamandzkie władze na osoby pragnące osiedlić się we Flandrii, ale niemówiące po niderlandzku, do tortur stosowanych przez armię amerykańską wobec członków al-Kaidy. Felieton Jean-Paula Marthoza zilustrowano zdjęciem zbiorowego grobu ofiar czystki etnicznej w Nigerii, mającym być „symbolem wypaczeń, do jakich prowadzi prawo odwetu”. W komentarzu gazety redaktor naczelna Le SoirBéatrice Delvaux wyraża zaniepokojenie z powodu klimatu politycznego panującego w Belgii i stwierdza, że jej pismo chce „walczyć z wykluczeniem, nacjonalizmami, budować mosty”. Natomiast sporne regulacje uznaje za świadectwo „Flandrii, która zamyka się w sobie”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?