Brukselskie firmy PR-owskie doniosły Komisji Europejskiej, że organizacja pozarządowa badająca nadużycia lobbystów nie stosuje się do wytycznych UE, podaje portal euobserver.com. Europejskie Stowarzyszenie Firm Doradczych w zakresie Spraw Publicznych (EPACA), zrzeszające firmy prowadzące lobbing w instytucjach europejskich, oskarżyło organizację Corporate Europe Observatory o łamanie unijnego „Kodeksu postępowania dla przedstawicieli grup interesów” (nakazuje on ujawnianie lobbystom swojej tożsamości oraz nazwy firmy, dla której pracują) . EPACA twierdzi, że pracownik CEO zataił swoją tożsamość w korespondencji z firmą konsultingową Burson Marsteller. Podał się za dziennikarza, a tymczasem prowadził działalność śledczą. Organizacja, którą naprawdę reprezentował, pisze euobserver.com, „usiłowała dowiedzieć się, kto w Brukseli lobbuje w imieniu Sri Lanki, Bułgarii, Botswany i brytyjskich Channel Islands”. Firmy doradcze działające na rzecz rządów oskarżanych o prowadzenie ciemnych interesów protestują, one nie uprawiają, jak same twierdzą, lobbingu, a jedynie „branding państw”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?