Policja irlandzka zatrzymała siedem osób – czterech mężczyzn i trzy kobiety – podejrzanych o zamiar zamordowania szwedzkiego malarza Larsa Vilksa, autora rysunków, na których Mahomet przedstawiany jest jako pies, donosi Dagens Nyheter. Niedoszli zabójcy pochodzą z Algierii, Chorwacji, Palestyny, Libii i Stanów Zjednoczonych i, jak zauważa Irish Times, nie mają nic wspólnego z al-Kaidą. Vilks żyje pod ochroną policji od 2007 r. Wtedy właśnie jego przeznaczone na wystawę prace zostały zamieszczone w lokalnym dzienniku Nerikes Allehanda, co wywołało protesty w świecie muzułmańskim. Według Dagens Nyheter al-Kaida wyznaczyła za głowę rysownika nagrodę w wysokości 100 000 dolarów. On sam oświadczył gazecie, że nie widzi nic złego w tym, co robi: „W świecie zachodnim nie ma rzeczy świętych, to jest jego wielka zaleta. Nie można robić w tych sprawach wyjątków dla jakiejś szczególnej religii”.
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?