Peter Murtagh zauważa w Irish Times, że europejskie wybory wypadły w 65. rocznicę lądowania w Normandii, kiedy to „powodowani przyzwoitością ludzie zaczęli wyrywać z rąk nazistów kontynent strącony w otchłań barbarzyństwa”. Jak dowodzi, UE jest „pod wieloma względami żywym pomnikiem tego, co osiągnięto” owego dnia. Istnieją obecnie eurosceptycy, którzy uważają Unię Europejską za „dyktaturę”. Najsprytniejsi przedstawiciele tych prawicowych ugrupowań, przekonuje Peter Murtagh, „chowają swoje rzekomo zdroworozsądkowe kredo za zasłoną racjonalności”. Jednak w czasach recesji odkrywają twarz i „wskazują obcokrajowców jako część naszego problemu, proponując, byśmy ich napiętnowali”. Mimo to, zapewnia Murtagh, nikt nie dał się zwieść. Dla irlandzkiego czytelnika, dobrze przyzwyczajonego do lektury między wierszami, jest to aluzja do porażki sprzeciwiającego się traktatowi lizbońskiemu Libertasu, który nie zdobył na Zielonej Wyspie żadnego mandatu.
Wybory Europejskie
Libertas w odwrocie
8 czerwca 2009
Presseurop
The Irish Times
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?