Wszystko zaczęło się jak farsa ‒ wybory regionalne mają się odbyć 28 marca, a tymczasem listy z kandydatami partii premiera Silvio Berlusconiego zostały, ze względu na błędy proceduralne, usunięte. Ale gdy śmiechy ucichły i rząd zdał sobie sprawę, że grozi mu przegrana w Rzymie i Mediolanie, władze wykonały zaskakujący ruch i spreparowały działający wstecz dekret, który zmienił zasady zgłaszania kandydatów. Opozycja, dotychczas niezabierająca głosu w sprawie, byłą wstrząśnięta, ale nie udało się jej zająć wspólnego stanowiska. Niektórzy rzucali oskarżenia o niekonstytucyjność i wyszli protestować na ulice, inni brali pod uwagę wycofanie się z wyborów. Opozycyjny dziennik La Repubblica sprzeciwia się tej drugiej strategii. „To bezprecedensowy przykład zmierzania ku prawnej autarkii, jakby państwo w ogóle nie istniało. Opozycja powinna odrzucić ten dekret”.
Włochy
Wyborcza farsa Berlusconiego
8 marca 2010
Presseurop
La Repubblica La Repubblica, 8 Marca 2010
Choć Estończycy uważają się za naród podłączony do sieci, to statystyki pokazują, że tylko jedna trzecia ludności ma konto w słynnym serwisie społecznościowym. Bo życie prywatne nie powinno być na pokaz, uważają ci pozostali.
Przywódca Koalicji Radykalnej Lewicy to nowa nadzieja greckiej polityki. Manewrując zręcznie między pragmatyzmem a retoryką walki klas, sieje on niepokój w Berlinie – i to nie tylko wśród zwolenników merkelowskiej polityki zaciskania pasa.
Gospodarcze niedole Europy zmuszają nas do próby zrozumienia tajemnego, olimpijskiego świata globalnych finansów. Czy jednak teraz, kiedy zwracamy większą uwagę na rentowności obligacji i mechanizmy stabilności, nie staje się jasne, że eksperci, tam na swoich wyniosłych szczytach, też nie wiedzą, co się dzieje?